Teraz okazało się, że zmian nie lubię i się ich boję. Niby normalne.
Wcale mi się nie podoba, że kontrola kontroli jest mi niezbędna do życia a przysłowiowe "luzowanie pośladów" sprawia najwięcej problemów. Lubię panować nad swoim życiem, zaplanować, wykonać, postawić warunki i poprzeczkę wysoko a potem skakać do niej z wywieszonym jęzorem. Potem, kiedy już nie daje rady mam powód, żeby spędzić kilka dni w szafie plując na świat, że taki niedobry. Łoj straszno...łoj!
Dać czas czasowi i ufać, że będzie najlepiej jak może.
Czeka mnie wycięcie gnoja, całkowite, bez gadania i opcji pośrednich. Cieszy mnie to, cieszy w jakiś durny sposób. Wóz albo przewóz. Już zaraz, natychmiast najlepiej.
Bądźcie szczęśliwi w/g swojego planu i chcenia, po swojemu.
Dajcie sobie prawo do radości, miłości, spokoju.
Dajcie innym prawo do tego samego, bez względu na to czy się Wam to podoba czy nie.
Bądźcie uważni, na siebie ale na innych również.
Dla mnie ten rok 2011 był rokiem zmian, dużo się działo, jeszcze więcej się zmieniło, wiele skończyło. To był rok odchodzenia ludzi, zdarzeń, przeszłości, schematów. Ufam, że to wszystko na lepsze. Ba! ja WIEM, że na lepsze.
Zupełnie egoistycznie życzę sobie MIŁOŚCI-niech trwa, rozwija się, puchnie, pęcznieje, rośnie. Spokoju we wszystkich dziedzinach mojego życia. Dostatku, bez zmartwień, kłopotów i głupich ludzi piszących cierpkie i lepkie historie na mój temat, niech sobie piszą przeszkadzać nie będę. Zdrowia bez żadnego "ale", zdrowia i już!
choćbyś czuł NIC. Popatrz na anioła przed sobą. Nim zaśniesz snem starego świata, w gwiazd łonie urodzi się wraz z Tobą miłość do trzepotu skrzydeł. Wiń siebie tylko za wszystkie grzechy boga. A lustro pleców tysiąca wykrzywi co wiesz na pewno. Aniołem wszak jesteś
Jak mogłaś? Zostawić mnie samą bez wyjaśnień, bez tłumaczeń! Patrzeć jak płaczę i nie otrzeć moich łez? Jak mogłaś po prostu odejść bez słów? Jak mogłaś nie wrócić, gdy tak bardzo tęskniłam?
jak trudno przestać działać na dobrze znanych schematach. Pozwolić na dzianie się nowego z radością i ufnością, skoro schemat zawsze mówi, że WSZYSTKO ZAWSZE ŹLE SIĘ KOŃCZY.
Zacząć ufać, skoro się nigdy nie ufało, zacząć wierzyć, skoro tylu ludzi nas w życiu oszukało, zacząć się cieszyć, skoro ciągle płakaliśmy. Jak ciężko przyjąć ciepłe i puchate, skoro zawsze wybieraliśmy kolczaste i pchaliśmy je do buzi z uporem maniaka łykając. Co począć z tym ciepłym i puchatym?
Fałszywa nadzieja? Wszystko zawsze kończy się tak samo, tak samo źle. My źli, albo świat zły.
Czasami spotkamy kogoś niedoskonałego na tyle, że pokocha nas, równie niedoskonałych, złych, nie dobrych, nie wystarczających. Jak długo?
Zmieniają mnie chwile.
Bardzo się boję, ale zgadzam się, niech się dzieje dobre. Zasłużyłam sobie na wszystko co najlepsze i o to poproszę Świętego Mikołaja.
Kiedy dzień milczy, myśli ostrożnie przemykają po brzegu kubka z kawą. Twaróg przycupnął w kąciku kanapki i drży by nie skalać chwili obecnej. Misterium ciszy, rozpoczyna ciąg zdarzeń wewnętrznych, myśli przedziwnych, które czekając na swoją kolejność taktownie zachowują milczenie, jakby cisza była zapowiedzią
Wiem, że znają co niektórzy, ale on do mnie wraca czasami i domaga się istnienia.
KTO?
Ktośwylałmniewformę byle jaką, dziurawą.
Wygrzał w piecyku za krótko, oszczędnie.
Tchnął we mnie życie, naiwne, kulawe. Dołożył gratis wartości nadrzędne. I współczuł czasami, gdy życie kopało. I głaskał często, zmęczone sny moje. I gładził me zmarszczki po strachu, wlewając ciszę w duszy pokoje. Wyrzuty sumienia, że stworzył kalekę, zagłuszył śpiewem aniołów nad polem. I głupio wierzył, że mogę pokonać ograniczenia nie tylko swoje. Gdy księżyc swym blaskiem mniew drogę wyprawił bezpiecznie śnił sen o moim zbawieniu, spokojny, że tak dobrze się bawił,
Rozwala mnie kilku ludzi na tym łez padole. Śmieszni są z tym swoim "OJEJ NIE WIEDZIAŁEM/ŁAM"...
To czy jestem gorsza, zaczęło się chyba od samej mnie. Rozżalenia, że nie mam jak inni. Często czułam się nienormalna ale w życiu i tak dążylam do generowania "nienormalnych" sytuacji w/g sobie znanego schematu. To znałam, złe czy dobre wiedziałam jak się skończy, znałam schemat działania, czułam się bezpiecznie, swojsko.
A teraz?
Dużo spokoju daje mi pozwolenie ludziom na ich zdziwienia na mój temat, na ich historie, na ich pomysły co do stanu mojej szczęśliwości. Niech mają, skoro jest im to potrzebne. Im, nie mnie. Mnie potrzebny jest uspokojenie, wczoraj byłam z siebie dumna, mimo ogromnych emocji, mimo nakręcenia, poszłam dalej a nie uciekłam ze strachu.